Parafia

Spotkania w Parafii pw. Św. Ignacego Loyoli we Wrocławiu, ul. Wincentego Stysia 16 - w drugą sobotę miesiąca rozpoczynają się o godz. 15:00 Mszą Św. w intencji ratowania małżeństw. Duszpasterzem wspólnoty jest o. Maciej Konenc SJ. Parafia pw. Św. Ignacego Loyoli >>>

Stowarzyszenie OPP

program do pit - darmowy

papilion

Wspólnota Trudnych Małżeństw „Sychar”zaprasza wszystkich chętnych na rekolekcje „Od przemocy do życia w obfitości” które wygłosi ksiądz Piotr Adamski z Gdańska, udzielający pomocy ofiarom przemocy domowej. Rekolekcje odbędą się w piątek 30 listopada oraz w sobotę i niedzielę 1 i 2 grudnia o godzinie 18.00 w parafii o. Jezuitów pod wezwaniem św. Ignacego Loyoli przy ulicy Stysia 16 we Wrocławiu.

Szczegóły na plakacie  poniżej.

Plakat Wroclaw 2(1)

 

Nasze spotkanie rozpoczęło się jak zwykle o godzinnie 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego po której Eucharystii przewodniczył Opiekun naszego Ogniska, Ojciec Maciej, który wygłosił homilię. W listopadzie, kiedy pochylamy się w modlitwie nad grobami naszych bliskich, trzeba nam też zastanowić się nad świętością. Każdy z nas powołany jest do świętości. Świętość to nasza perspektywa, bo każdy z nas ma być świętym. W jaki sposób realizujemy to na co dzień? W realizowaniu świętości na co dzień przychodzi nam z pomocą papież Franciszek, który w dniu św. Józefa napisał adhortację „Gaudete et exultate” („Cieszcie się i radujcie”). Tam przedstawia świętość, która jest w cierpliwym Ludzie Bożym, to znaczy na przykład „w rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by zarabiać na chleb, w osobach, chorych, starszych, zakonnicach, którzy nadal uśmiechają. W tej wytrwałości aby iść naprzód dzień po dniu widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często świętość z sąsiedztwa, świętość osób, które żyją w separacji i są odblaskiem obecności Boga.” To jest takie bardzo ludzkie przedstawienie. Świętość to jest takie bliskie. „Aby być świętymi, nie trzeba być biskupami, kapłanami, zakonnikami czy zakonnicami. Często mamy pokusę, by sądzić, że świętość jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby poświęcać wiele czasu modlitwie, ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną – bądź świętym, żyj radośnie swoim darem, jesteś żonaty, albo jesteś mężatką bądź świętym kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem. Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem, bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę, bądź świętym walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych.” To jest bliskie nam, a nie abstrakcyjne. To jest nasza codzienność. W tym co doświadczamy, bądźmy świętymi. Sami możemy wypracować sobie tylko perfekcjonizm, który zabije nas samych i innych. Świętość to jest dar od Boga. Świętość to jest zaproszenie do współpracy. Dalej czytamy: „Pozwól, by łaska Twojego chrztu owocowała na drodze świętości. Pozwól, aby wszystko było otwarte na Boga i dlatego wybierz Jego, wybieraj Boga wciąż na nowo. Nie zniechęcaj się, ponieważ masz moc Ducha św. do tego, by świętość była możliwa. To nie od ciebie, od Ducha św. Kiedy odczuwasz pokusę, by zaplątać się w swoją słabość, podnieś oczy ku Ukrzyżowanemu i powiedz: Panie jestem biedakiem, ale Ty możesz dokonać cudu uczynienia mnie trochę lepszym. W świętym i składającym się z grzeszników Kościele znajdziesz wszystko, co potrzebujesz, by wzrastać ku świętości. Pan napełni go swoim Słowem, sakramentami, sanktuariami, życiem wspólnot, świadectwem swoich świętych.” Wszystko co mamy, żeby zostać świętymi mamy. Wszystko co jest potrzebne mamy. To nie jest coś co jest poza naszym zasięgiem. Prośmy Jezusa, żeby to Jezus uczynił nas trochę lepszymi, nie my sami. I ostatnia rzecz o której pisze papież Franciszek: „Ta świętość do której cię wzywa Pan będzie wzrastała przez małe gesty na przykład pewna kobieta idzie na targ, by zrobić zakupy. Spotyka sąsiadkę, zaczyna z nią rozmawiać i dochodzi do krytyki. Wówczas ta kobieta mówi w swoim wnętrzu: nie. Nie będę o nikim mówić źle. To jest krok do świętości. Następnie w domu jej syn chce z nią porozmawiać o jego fantazjach i chociaż jest zmęczona siada obok niego i słucha z cierpliwością i miłością. To kolejna ofiara, która uświęca. Kiedy przeżywa chwile udręki pamięta o miłości NMP. Bierze różaniec i modli się z wiarą. To jest kolejna ścieżka świętości. Potem, gdy wychodzi na ulice, spotyka ubogiego i zatrzymuje się. To jest następny krok. Świętość to nie jest coś, co jest abstrakcyjne, dalekie, nieosiągalne. Świętość jest dla nas.
Na spotkaniu Ojciec Maciej mówił o Ignacjańskim Rachunku Sumienia. To kojarzy nam się z liczeniem. Mało kto zastanawia się nad przyczyną naszych słabości. Dlaczego to zrobiłem. Dla osób ze źle ukształtowanym sumieniem, ten rachunek jest mordęgą, bo dręczymy się sami tymi grzechami. W rezultacie spowiadamy się coraz rzadziej. Rachunek sumienia to odpowiedzialny dialog Boga, który pierwszy przemawia do człowieka i odpowiedź człowieka. Bóg jest obecny nie tylko w tym, co się nam przydarza z zewnątrz, ale również w tym, co przydarza nam się wewnątrz w naszych myślach, naszych pragnieniach, w naszych potrzebach, w naszych zachciankach, również w tym co myślimy, jak myślimy, w tym co nam się wydaje. Ważne jest w którą stronę te nasze rozważania prowadzą. Rachunek Sumienia u św. Ignacego to pewna forma modlitwy, to spotkanie się z Panem Bogiem. Dziękczynienie wyraża się w przekonaniu, że to Bóg nas obdarował, że On jest hojny, że On daje nam dary.
1. Dziękowanie Bogu za to, co się nam przydarzyło z zewnątrz i wewnątrz, za nasze myśli, pragnienia, wyrażenia. Ile w naszej modlitwie jest dziękczynienia? Pan Bóg nie jest maszynką do spełniania naszych życzeń.
2. Prośba o światło. Każdy z nas jest takim okienkiem, w którym są różne sfery. Są takie, które ja znam i inni je znają, są takie rzeczy, które my znamy, ale inni nie znają. Jest też sfera, którą ja nie bardzo znam, ale inni też nie znają. Prawdę o nie tę najgłębszą zna tylko Bóg. Jak chcę poznać siebie, to będę pytać innych, jak mnie postrzegają. Możemy żyć w takiej naszej zafałszowanej prawdzie, iluzorycznej. Jak to się ma do tego, co Bóg ma nam do powiedzenia. My mamy żyć tak jak nam Słowo Boże podaje. Psalm 25 jest wskazówką. Mamy żyć według Bożej prawdy „Naucz mnie Panie Twej drogi”. My mamy żyć według naszej prawdy. Prośmy Boga o światło, żeby On decydował o naszym życiu i o naszej prawdzie. Kiedy my chcemy naszą prawdę realizować, to tylko dla naszego egoizmu.
3. Przegląd wydarzeń dnia. Nie chodzi o to, żeby znajdować grzech. Chodzi o to, żeby wejść w głąb naszego działania. Ktoś nie był w niedzielę na Mszy św. Jaka jest przyczyna grzechu. Skąd się to wzięło. Na przykład w sobotę ktoś był na imprezie, zaspał i jakoś tak zleciało. Nie ustaliliśmy tego na modlitwie i nie pytaliśmy jaki Bóg ma plan na ten dzień dla nas. Lenistwo, komputer ważniejszy niż Bóg i brak świadectwa. To nie jest przyczyna grzechu, że tylko nie byłem na Mszy św., ale wchodzimy w to skąd się to wszystko bierze. Jaki jest korzeń naszego grzechu.
4. Skrucha i żal za grzechy. Z naszego serca wypływa skrucha. Jakie emocje się w nas budzą. Smutek i żal połączone ze skruchą. Gdy gniew, żal, rozpacz i złe emocje to wtedy znaczy, że więcej nadziei pokładamy w samym sobie, niż w Bogu. Złość, agresja na siebie samego nie jest dobra, bo jeszcze bardziej się krzywdzimy. To ma być skrucha i żal za grzechy. Pokładamy nadzieję bardziej w łasce Pana Jezusa a nie w samym sobie. Z konfesjonału mamy odejść z radością. Może przestaliśmy już wierzyć w miłosierdzie Boże.
5. Wyjście w przyszłość. Postaram się przy pomocy Łaski Bożej nie popadać w re same grzechy. Więcej ufności w Jezusa. Jezus ma nas wyciągnąć z grzechów, a my mamy z nim współpracować.

Nasze spotkanie WTM „Sychar” w dniu 13.10.2018 rozpoczęło się o godzinie 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego po której uczestniczyliśmy we Mszy św. i bezpośrednio po Eucharystii w Adoracji Najświętszego Sakramentu. W Ewangelii św. Łukasza usłyszeliśmy fragment o kobiecie, która krzyczała do Jezusa: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”. Lecz On rzekł: „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają”. Ojciec Maciej zwrócił uwagę na fakt przyobleczenia się w Chrystusa to znaczy najpierw trzeba odrzucić to, co jest stare, co nam przeszkadza. Trzeba przyoblec się w coś nowego, Chrystusowego. Nie można zakładać czegoś nowego, Chrystusowego na coś brudnego. Zawsze trzeba szukać oblicza Bożego. Trzeba się zastanawiać jak Bóg wygląda? Co w tym obliczu jest charakterystycznego? Trzeba próbować odnaleźć w sobie jak Bóg wygląda. Szukajmy Bożego oblicza i starajmy się do niego upodobnić.
W Ewangelii kobieta krzyczy do Jezusa: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”. Mowa tu o Maryi. Ta kobieta wyraziła się o Maryi cechami seksualnymi. Przebija tutaj nuta erotyzmu. Ale popatrzymy na to nieco inaczej. Co to jest łono kobiety? Tu poczyna się i rodzi nowe życie. Piersi to element kobiety, który służy do podtrzymywania i wzrostu życia. Jezus mówi: „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają”. Ktoś, kto rodzi się ze Słowa Bożego, karmi się Nim. Maryja urodziła się ze Słowa Bożego i tym Słowem Bożym się karmiła i wzrastała w Nim. Mamy jeść Słowo Boże i mamy wzrastać w Nim.
Rola diabła w tym wszystkim. Ofiarowanie Jezusa w świątyni. Symeon mówi o Jezusie, że jest przeznaczony na upadek i powstanie wielu w Izraelu, a do Maryi mówi: A Twoją duszę przeniknie miecz boleści.” Maryja mogła tego nie dosłyszeć. Gdyby Maryja nie przyjęła tego Słowa i udała, że nie do Niej to trudne słowo o cierpieniu, to jakby sobie poradziła w dalszych boleściach. My wiemy o 7. Pierwszy miecz to właśnie spotkanie z Symeonem. 2 miecz boleści, to gdy uciekają do Egiptu, do obcego kraju. Gdyby Maryja nie słuchała proroctwa Symeona to nie wiadomo jakby dała radę. 3 miecz boleści, gdy zagubili Jezusa w świątyni. Został im powierzony Skarb, który zagubili. Prawie konali ze strachu. Maryja cały czas umacniała się Słowem Bożym. 4 miecz, gdy Jezus dźwiga krzyż na Kalwarię. Maryja była w tym tłumie. 5 miecz gdy Maryja stała pod krzyżem. Jezus wtedy mówi do niej: „oto syn Twój”. 6 miecz gdy ciało Jezusa zdjęto z krzyża i złożono na ręce Maryi. Kto to potrafi znieść? Potrafimy wtedy, gdy zakorzenieni jesteśmy w Jezusie. Gdy nie zakorzenimy się w Słowie Bożym, to nie wiadomo czy wytrwamy w tych trudnych momentach. „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają”. Nie dajmy się zwieść diabłu. To Słowo ma moc trzymania nas przy Jezusie. Mamy zakorzenić się, wzrastać i wypełniać Słowo Boże.

Nasze spotkanie WTM „Sychar” w dniu 08.09.2018 rozpoczęło się o godzinie 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego po której uczestniczyliśmy we Mszy św. i bezpośrednio po Eucharystii w Adoracji Najświętszego Sakramentu. W Ewangelii św. Mateusza usłyszeliśmy przedstawiony nam obszerny rodowód Jezusa. Ojciec Maciej zwrócił uwagę na fakt, że Ewangelista pisząc taką genealogię, chciał pokazać, że Jezus urodził się w narodzie izraelskim, którego początek jest już od Abrahama. To określony czas, który mija i tym czasem rządzi Bóg. W tej genealogii wymienionych jest kilka niewiast, które jak się okazuje nie były święte. Grzech w którym te niewiasty uczestniczyły i to, co złego zrobiły, wcale nie przeszkodził Bogu działać i zbawić ludzkość. Tak samo każdy z nas ma swoje imię. I nie zawsze rozumiemy to, co nam się w życiu przydarza. Nie od razu mamy jasność, dlaczego tak się stało lub inaczej. Dopiero po jakimś czasie zaczynamy rozumieć, że to, co kilka lat temu było niejasne, teraz nabiera znaczenia. Czasami mówimy, że z powodu tego, że spotkaliśmy tego czy innego człowieka o takim czy innym imieniu, to nasze życie stało się inne. Nasze imię jest wpisane w historię zbawienia. Nasze doświadczenie jest wpisane w historię zbawienia. Ważne jest to, byśmy byli ulegli temu, co Bóg reżyseruje. Wyreżyserował u św. Józefa to, co powiedział mu Anioł. Musimy być wierni temu, co Jezus nam podpowiada w naszych natchnieniach, choć może nie od razu mamy jasność i wszystko rozumiemy. Warto iść za tym, co Jezus nam podpowiada na modlitwie, aby wola boża spełniała się przez nas w tym świecie.
Ważną rzeczą dla osób, które poszukują obecności Jezusa jest świadomość z Ewangelii o Zwiastowaniu NMP, gdzie Anioł mówi do Maryi „Emmanuel to znaczy Bóg z nami.” Bóg jest z nami zawsze i wszędzie w każdej chwili naszego życia. Uwierzmy w to, że Emmanuel to znaczy Bóg z nami, z każdym z nas.
Na spotkaniu Ojciec Maciej przedstawił nam propozycje Episkopatu dotyczące Adhortacji „Amoris Laetitia”. Wyróżnił 4 istotne elementy posługiwania wobec osób potrzebujących. Po pierwsze ważne jest przyjęcie danego człowieka, który przychodzi z jakimś problemem do wspólnoty. Po drugie ważne jest rozeznanie problemu z jakim ten człowiek przychodzi. Po trzecie równie istotne jest towarzyszenie temu człowiekowi w pokonywaniu problemu, by w ostatecznym rozrachunku integrować go ze wspólnotą Kościoła.

Spotkanie Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar” w sobotę 16 czerwca rozpoczęliśmy o godzinie 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego. Następnie uczestniczyliśmy we Mszy św. podczas której czytana była Ewangelia według św. Mateusza. Ojciec Maciej w homilii przywołał słowa Jezusa z Kazania na Górze na temat składania przysięgi. Naszym zadaniem w kontaktach międzyludzkich jest taka wypowiedź, takie formułowanie myśli, by absolutnie nie składać przysięgi. Chodzi o jasne i zwięzłe komunikaty bez składania przysięgi. W czytaniu z Księgi Królewskiej usłyszeliśmy o Eliaszu, który znalazł zastępcę Elizeusza, który miał być kontynuatorem. Dlatego tak ważne jest, aby wybierać godnego następcę i kontynuatora idei i charyzmatu Wspólnoty.
Na spotkaniu po Mszy św. gościliśmy natomiast Mirosława Ruckiego założyciela i propagatora Ruchu Wiernych Serc. Pan M. Rucki rozpoczął prezentację od przypomnienia fragmentu Hbr 4,15- „Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.”
Uzmysłowił nam, że Jezus też doświadczył zdrady i cierpienia (zdrada Judasza, zaparcie się Piotra, niezrozumienie przez bliskich), potrafił to wszystko wybaczyć, a umierając modlił się do Ojca: przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. Dlatego, że sam cierpiał, Jezus uzdalnia nas do cierpienia, bo zna jego wartość. W drugiej części prezentacji, mówił o nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa, powołując się na fragment Starego Testamentu Ez 33,8-9– „Jeśli do występnego powiem: „Występny musi umrzeć” – a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. 9 Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę”, pokazał nam, że jesteśmy odpowiedzialni za zbawienie swych współmałżonków ponieważ Pan Bóg nie zbawi nikogo bez jego zgody, nie złamie danej człowiekowi wolnej woli. Ponieważ jesteśmy odpowiedzialni za siebie i współmałżonka, musimy być silni- ważny jest rozwój duchowy i wzrastanie w wierze. Jedną z dróg jest czytanie i rozważanie Pisma Świętego. Pan Mirosław opracował Program, z którym będziemy mieli szansę zapoznać się jesienią.

                   Spotkanie Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar” w sobotę 12 maja jak zwykle rozpoczęliśmy o godzinie 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego. Następnie uczestniczyliśmy we Mszy św. podczas której czytana była Ewangelia według św. Jana. Usłyszeliśmy między innymi słowa: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, o cokolwiek byście prosili Ojca da wam w Imię Moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię Moje. Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.” W homilii Ojciec Maciej zwrócił uwagę na słowa „w imię Moje”. Czy to określenie jest jakieś takie nadzwyczajne, specyficzne? Czy to oznacza, że to jest jakaś inna modlitwa? O cokolwiek byście poprosili Ojca w moim imieniu, tak jak Ja bym poprosił czyli tak jakby sam Jezus o to prosił, jakby sam Jezus zwracał się do Ojca. Taka ma być nasza modlitwa. To tak jakby sam Jezus o to prosił, wtedy my otrzymamy. Czy to jest jakieś takie bardziej wzniosłe, na wyższym poziomie?
Warto zastanowić się przy tym jaka jest relacja Jezusa do swego Ojca. W Ewangelii możemy prześledzić tę kwestię w kilku fragmentach. Mówi Słowo Boże, że Syn miłuje Ojca, Ojciec miłuje Syna, Ja i Ojciec jedno jesteśmy i wiele innych, podobnych. Znamy również relację Ojca i Syna w Ogrodzie Oliwnym. Zwraca się Jezus do Ojca: „Zrób tak, żeby mnie ten kielich ominął, żebym nie cierpiał. Jeśli jest możliwe to tak zrób, ale niech nie będzie po Mojemu, tylko po Twojemu.” Jezus modlił się tak kilka razy.
Syn nie prosiłby Ojca o rzeczy „banalne”, z tego powodu, że Syn przyszedł na świat po to, żeby świat zbawić, po to, żeby świat przyprowadzić do Ojca, po to, żeby zagubionych przyprowadzić z powrotem itd. Syn nie będzie prosił Ojca o rzeczy, które nie są związane z Jego misją, które nie są związane tą najgłębszą relacją jaką ma Ojciec z Synem. Na przykład nie będzie Go prosił o ładną pogodę, czy o coś jeszcze bardziej prostszego.
Spróbujmy więc jaka to miałaby być modlitwa, którą kierujemy do Ojca w imieniu Jego Syna, jaka to miałaby być modlitwa, żeby ona była godna tej relacji: Bóg Ojciec i Syn Boży. Żeby ona nie była banalna i płytka.
Na zakończenie tej Ewangelii słyszymy słowa Jezusa wypowiedziane w Wieczerniku: Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat, znowu opuszczam świat i idę do Ojca. Wracam tam, gdzie byłem, wracam do Taty, wracam do mojego Ojca. Z taką nutką tęsknoty za Tatą, z taką nutką tęsknoty za tym miejscem, za tą relacją, gdzie był wcześniej. Byłem tam, przyszedłem tu na świat, prawie, że skończyłem Swoją misję i wracam. Minęły około 33 lata mojego pobytu tu na ziemi i opuszczam ten świat, wracam tam gdzie byłem do swojego miejsca. Żebyśmy może z taką nutką tęsknoty przeżywali nasze pragnienie nieba, bo nie możemy się już tego doczekać, kiedy to wreszcie nastąpi.
Po Mszy św. na spotkaniu Joanna zaznajomiła nas z cechami charakterystycznymi rodziny dysfunkcyjnej i sposobami radzenia sobie z tym.

Homilia o. Maciej Konenc Maj 2018 – format mp3

Konferencja Maj 2018 – format mp3

W kwietniu nasze spotkanie rozpoczęliśmy jak zwykle o godz. 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, po której uczestniczyliśmy w Eucharystii. Podczas Homilii Ojciec nawiązał do Ewangelii mówiącej o spotkaniu Zmartwychwstałego Jezusa z uczniami.
Zatrzymał się na osobie apostoła Tomasza. Pytał, gdzie był Tomasz jak nie było go razem ze wspólnotą apostołów. Pytanie skierował również i do nas, gdzie my jesteśmy, odłączając się od wspólnoty, odłączając się od Jezusa. Być może idziemy niestety w kierunku gdzie nie ma Źródła, nie ma Życia, gdzie jest grzech. Następnie poddał nam pod rozwagę czy podobnie jak Tomasz stawiamy Jezusowi warunki (jak nie zobaczę, jak nie dotknę, jak…, jak… jak… itp.)Ojciec poruszył jeszcze wątek spotkania apostołów z Jezusem. To też znak nieco dziwny. Przecież wiedzą, że Jezus zmartwychwstał, widzieli Zmartwychwstałego, ale ciągle towarzyszył im lęk. Stąd to ciągłe jeszcze zamykanie drzwi z obawy przed Żydami. Ojciec odpowiedział, że dzieje się tak dlatego, że nie żyli jeszcze tak w pełni tą radością. W odniesieniu do naszego Ogniska, do naszego życia, do przestrzegania charyzmatu, pojawiło się pytanie – co i jak my robimy by ten charyzmat urzeczywistnić w naszych „chorych” małżeństwach. Tu jesteśmy porównani do lękliwych apostołów. Następnie mieliśmy możliwość wysłuchania  Małgorzaty i Grzegorza, którzy podzielili się z nami świadectwem powrotu do siebie. (Do odsłuchania pod linkiem).

W marcu nasze spotkanie rozpoczęliśmy jak zwykle o godz. 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, po której uczestniczyliśmy w Eucharystii.

W Ewangelii według św. Jana usłyszeliśmy o Mesjaszu, który miał nadejść. Z powodu Jezusa powstało rozdwojenie w tłumie, czy Go pojmać, czy też nie. Spierali się o to, czy Jezus jest Mesjaszem, czy nie jest.

Dlaczego tak? Jezusa już chcieli pojmać, ale jeszcze nie odważyli się podnieść na Niego ręki. Bo nie pasuje do schematów, do myślenia, do wyobrażenia. Jezus jest niewygodny. Chcą Jezusa zapakować w swoje ciasne myślenie. Tymczasem Pan Bóg jest ponad tym wszystkim, nie można dopasować Boga do schematów. Dlatego słuchają Jezusa, który tak przemawia, jak nikt wcześniej. Dlatego go nie pojmali. Ale dlaczego nie patrzą na owoce, na efekty, na to, co i jak Jezus działa w ich sercach?

Prośmy dla nas o czucie Bożego Ducha, o wyczuwanie tego co dzieje się w naszych sercach – o wyczucie spraw duchowych – kończy homilie o. Maciej Konenc SJ.

Marzec 2018 Homilia o. Maciej Konenc SJ (format mp3)

Marzec 2018 Homilia o. Maciej Konenc SJ (format ogg)

W lutym nasze spotkanie rozpoczęliśmy jak zwykle o godz. 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, po której uczestniczyliśmy w Eucharystii. W Ewangelii św. Marka usłyszeliśmy o cudownym rozmnożeniu chleba. Ojciec Maciej zwrócił uwagę na to, że ludzie zgromadzeni wokół Jezusa trzy dni trwali przy NIM i umacniali się Jego Słowem. To bardzo ważne dla nas, żebyśmy karmili się Słowem Bożym, napełniali się Nim. Oprócz tej strawy duchowej, ważny jest również ten zwykły chleb. Oprócz tego, co duchowe, ważne też jest nasze normalne życie. Spotkanie ze sobą, podzielenie się sobą, zwykłe spotkanie. Podobne to jest do pracy na 12 Krokach, gdzie oprócz wzmacniania duchowego i częstszego przyjmowania Pana Jezusa, zaczyna się mocniejsze „stawanie na nogach”, troska o nasze życie codzienne, żeby było ono „pełniejsze”. Wzmacniamy nie tylko ducha, ale również nasze ciało fizyczne, nasze relacje, słowem całe nasze funkcjonowanie. Więc ważne są także nasze wzajemne spotkania, czy wspólne wyjścia. Jezus troszczy się o pokarm codzienny dla ludzi, którzy są wokół Niego zgromadzeni. Ważne jest w związku z tym, abyśmy zachowali odpowiednią harmonię między duchem a ciałem. Niech to pięknie idzie w parze – życzył nam na koniec Opiekun duchowy naszego Ogniska Ojciec Maciej.

o. Maciej Konenc SJ homilia luty 2018 (audio mp3)

o. Maciej Konenc SJ konferencja na temat sakramentu pokuty i pojednania (audio mp3)

W styczniu nasze spotkanie rozpoczęliśmy jak zwykle o godz. 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, po której uczestniczyliśmy w Eucharystii. W Ewangelii św. Marka usłyszeliśmy o tym jak Jezus w domu Lewiego, którego powołał mówi do faryzeuszy, że nie przyszedł do ludzi „zdrowych, lecz do tych, którzy się źle mają i nie przyszedł po to, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” Ojciec Maciej w homilii nawiązał do pierwszego czytania z Księgi Samuela. Samuel namaszcza Saula na króla Izraela. Saula miał wszystko to, co potrzebne, aby zostać królem. Miał błogosławieństwo Boże, został namaszczony, powołany. Mimo takiego obdarowania, jego koniec był marny. Dlaczego? Przestał być posłuszny Bogu, sprzeniewierzył się Bogu, zrobił tak jak mu się wydawało. Poszedł za swoim głosem, za swoim chciejstwem, a nie za tym co mu Bóg objawił. Nam też coś się wydaje, że jest bardziej właściwie i lepsze, bez konsultacji z Bogiem. Czasami coś nam „zgrzyta” w sercu, czujemy, że coś jest nie tak. Wydaje nam się, że według nas, według naszego myślenia zrobimy „doskonale”, bo my mamy zawsze dobre plany, precyzyjne. Ale efekt tego jest marny. Nie słuchamy Boga. Nie pytamy: „Panie Boże, a jak ty to widzisz?” Na modlitwie nie rozeznajemy co będzie właściwsze. Pytajmy Jezusa o zdanie. Jeśli będziemy mieli na modlitwie pokój, radość, zadowolenie to znaczy, że taka jest wola Boża, tak mamy czynić. W przeciwnym razie, gdy czujemy niepokój, niepewność, nie idźmy za tym. Więc nie „pakujmy” się w to, co niepewne. Potrzebują lekarza – Jezusa wszyscy ci, którzy są chorzy, którzy sobie nie radzą, którzy nie wiedzą, którzy nie umieją. Jezus przyszedł powołać grzeszników. Czy przypadkiem my nie jesteśmy sprawiedliwi, tacy, którzy wszystko wiedzą najlepiej i nikogo nie potrzebują. Dlatego należymy do grzeszników, ludzi słabych, nie umiejących, psujących. Prośmy Jezusa, aby nas uzdolnił, umocnił i uleczył.

Homilia do odsłuchania pod linkiem:

Homilia o. Macieja Konenca SJ styczeń 2018 (audio) mp3

W grudniu nasze spotkanie rozpoczęliśmy o godz. 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, po której uczestniczyliśmy w Eucharystii. Ojciec Maciej w homilii przypomniał nam, że czas Adwentu jest czasem, kiedy Pan Bóg chce nas mocno obdarzyć łaską, ale szatan szczególnie zabiega o to, żeby dobro pochodzące od Boga nie stało się naszym udziałem. Adwent to również czas radosnego oczekiwania. Dlatego musimy wszystko zrobić, żeby to rzeczywiście był radosny czas. Pomaga nam w tym Ewangelia św. Mateusza. Jezus wysłał 12 Apostołów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi. Jezus dzieli się swoją władzą z Apostołami i rozsyła ich, aby szli i głosili Dobrą Nowiną. Dzieli się swoją Boską Mocą z nimi. My również możemy dzielić się z innymi, może nie tyle rzeczami materialnymi, co raczej duchowymi. Potrafimy dzielić się z innymi dobrym słowem, życzliwością, optymizmem, pogodą Ducha. Róbmy to wszystko, co doda chęci życia innym. Jezus mówi nam, że żniwo wielkie, ale robotników mało. Musimy prosić Boga, żeby byli ludzie, którzy będą całe swoje życie oddawać na służbę Bogu, czyli módlmy się o to, żeby nie zabrakło nam kapłanów, sióstr zakonnych i innych osób głoszących Dobrą Nowinę.
Na spotkaniu gościliśmy księdza Biskupa Jacka Kicińskiego CMF, który podkreślił, że dzisiaj często spotyka się osoby smutne, zatroskane, nie mające czasu dla Boga, a tym bardziej dla drugiego człowieka. Brak jest w świecie wzajemnej komunikacji. Jeśli nie mamy czasu dla Boga, to również nie mamy czasu dla drugiego człowieka. Jeśli nie potrafimy słuchać Boga, to nie potrafimy również słuchać człowieka. Musimy odnowić osobistą więź z Bogiem (osobową, indywidualną i niepowtarzalną), a potem odnowimy relację z ludźmi. Wszelka zmiana, która ma się rozpocząć rozpoczyna się od mojego serca, od mojego wnętrza. Żeby dobrze ten temat zilustrować Ksiądz Biskup posłużył się ciekawym opowiadaniem oraz autentycznym świadectwem. Wszystko to możliwe do odsłuchania na naszej stronie internetowej.

Konferencja JE księdza Biskupa Jacka Kicińskiego CMF (format mp4)

Konferencja JE księdza Biskupa Jacka Kicińskiego CMF (format ogv)

Homilia o. Macieja Konenca SJ (format mp4)

Homilia o. Macieja Konenca SJ (format ogv)

W listopadzie nasze spotkanie rozpoczęliśmy o godz. 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, po której uczestniczyliśmy w Eucharystii. Ojciec Maciej w homilii nawiązał do Ewangelii św. Łukasza, w której była mowa o niegodziwej mamonie i wierności w zarządzaniu majątkiem. Dzień 11 listopada to w Polsce wielkie święto, bo Dzień Niepodległości. To równocześnie wspomnienie świętego Marcina. Ojciec przypomniał nam jego życiorys. Św. Marcin pochodził z Włoch. Gdy miał 10 lat, został katechumenem. Gdy dorósł poszedł w ślady ojca i został żołnierzem. Wiąże się z tym okresem pewne wydarzenie, a mianowicie spotkanie u wrót miasta z żebrakiem, któremu podarował połowę płaszcza. Następnej nocy, objawił mu się Jezus odziany w tą połowę płaszcza, którą podarował żebrakowi. Jezus przypomniał mu, że aż do tej pory jest katechumenem. Niebawem na Wielkanoc św. Marcin przyjął chrzest w 339 roku. Dalej był żołnierzem i służył w Armii. Chciał wycofać się ze służby wojskowej. W czasie najbliższej wojny żołnierzom przed bitwą dawano podwójny żołd. Św. Marcin oznajmił wówczas, że rezygnuje całkowicie z żołdu, ale jednocześnie wycofuje się z armii. Wyśmiano go wtedy, sądząc, że się boi, ale on stwierdził, że chce walczyć, ale z krzyżem. Na dowód tego stanął w pierwszym szeregu z krzyżem. Okazało się, że Germanie bez walki poddali się i poprosili o pokój. Wielką wiarę wzbudził wtedy w żołnierzach. Uznano wówczas, że ten cud był za jego sprawą. Zwolniono go z wojska i wrócił do swoich rodziców, których nawrócił na wiarę chrześcijańską. Przeprowadził się do Francji i osiadł w pustelni. Wokół niego zaczęli gromadzić się ludzie, którzy chcieli go naśladować. Przez jego ręce Bóg czynił wiele cudów. Wiele dobrych rzeczy działo się za jego sprawą. Biskup chciał by został biskupem Tours. On się wzbraniał, ale w końcu fortelem sprowadzono go do miasta i przymuszono do tego, by przyjął święcenia kapłańskie i sakrę biskupią. To jego dobre życie bardzo promieniowało. Bardzo zmienił wygląd kościoła. Nie przesiadywał w swojej rezydencji. Założył wiele klasztorów i pustelni. Umartwiał się, nosił włosiennicę, czynił wiele cudów. Św. Marcin wpisuje się w Ewangelię. Nie można służyć Bogu i mamonie. Warto siebie pytać w jakim miejscu my jesteśmy. Warto siebie pytać: czy jesteśmy oddani sprawom Bożym na 100%. Nie można być oddanym sprawom Bożym na 100% i jednocześnie sprawom materialnym. Był już taki jeden – Judasz. Pieniądze mają stać się dla nas narzędziem w służbie Bożej. Bóg wie co w naszych sercach jest. Nie można służyć kilku rzeczom. Pierwsze przykazanie mówi, że będziemy miłować Boga całym serce, całą duszą, że wszystkich sił. Mamona to tylko środek. Trzeba zrobić rachunek sumienia czy przypadkiem nie robimy tego przed ludźmi, żeby ładnie wypaść, żeby nas lubili, żebyśmy byli w centrum uwagi. Niech Pan Bóg nas prowadzi w prawdzie.
Po Mszy świętej na spotkaniu zastanawialiśmy się nad tym w jaki sposób bardziej zbliżać się do Jezusa. Co można jeszcze zmienić w swoim życiu. Wszystkie te rozważania były w oparciu o publikacje O. Macieja. Kwintesencja tego jest w poniższym załączniku.

Zapraszamy na najbliższe spotkanie Ogniska Sychar we Wrocławiu, które odbędzie się w II sobotę miesiąca czyli w dniu 11.11.2017 r.
Rozpoczynamy o godz. 15.00 w dolnym kościele na ul. Stysia koronką do Miłosierdzia Bożego, następnie zostanie odprawiona Msza Św., a potem zapraszamy na Adorację Najświętszego Sakramentu.
Około godziny 16.15 odbędzie się spotkanie w salce parafialnej na 5 piętrze.

Spotkanie październikowe jak zwykle rozpoczęliśmy o godzinie 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego po której uczestniczyliśmy we Mszy św. Wysłuchaliśmy Ewangelii według św. Łukasza w której Jezus powiedział, że błogosławieni są ci, którzy słuchają Słowa Bożego i zachowują je. Ojciec Maciej zwrócił uwagę na fakt iż to Maryja jest Pierwszą osobą, która słuchała Słowa, to Słowo zachowała i wypełniała. My również w to błogosławieństwo możemy być podłączeni. Starajmy się do wzoru Maryi dorastać. Słowo Boże nie wystarczy słuchać i czytać. Trzeba tym Słowem Bożym żyć, praktykować je w swoim życiu i je zachowywać. Maryja może wyprosić nam tą łaskę wiernego Jej naśladowania w rozważaniu Słowa Bożego.
Po Mszy św. i Adoracji Najświętszego Sakramentu mieliśmy okazję wysłuchać świadectwa Moniki, który przyjechała do nas z Ogniska w Rybniku. Następnie dowiedzieliśmy się z prezentacji w jaki sposób możemy ratować siebie. Mieliśmy również okazję podzielić się swoim doświadczeniem pracy nad sobą w małych grupach.

Homilia o. Macieja

Świadectwo Moniki

Na ostatnim spotkaniu, podczas Eucharystii wysłuchaliśmy Ewangelii według św. Jana, w której Jezus zwraca się do uczniów słowami: „Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Mojego Ojca”, a także: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” oraz „Ja Jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie.” „Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł.” „Kto we Mnie wierzy będzie także dokonywał tych dzieł, których ja dokonuję.” W homilii Ojciec Maciej podkreślił jak bardzo ważne jest rozumienie tych ewangelicznych prawd poprzez wiarę. Jezus upomina się o wiarę. W nas poniekąd tkwi ta pokusa „patrzenia okiem”. Przekładając to na język codzienny, chcielibyśmy zobaczyć natychmiastowy efekt naszej modlitwy, że ona się spełniła, a myśmy wymodlili. Zanim coś uczynimy chcielibyśmy doświadczyć, dotknąć i sprawdzić. Jezus zaś zadaje nam konkretne pytanie: „Jak tam z Twoją wiarą?” To zupełnie inna sfera, którą Jezus odkrywa przed nami. Chodzi o to by uwierzyć Słowu Boga, Jego dziełu. W tym oparciu o wiarę, powinno nam towarzyszyć nasze doświadczenie relacji ze Słowem Bożym, doświadczenie korzystania z sakramentów świętych. Chodzi o całkowite zaufanie do tego, co Bóg nam mówi.

Po Eucharystii mieliśmy możliwość wysłuchania świadectwa  Adama i  Joli z- liderów z Katowic.
Link do wysłuchania homilii

Link do wysłuchania świadectwa

Na ostatnim spotkaniu w czasie homilii Ojciec Maciej zwrócił uwagę na istotne elementy zawarte w czytaniach liturgicznych z dnia 8 kwietnia. W czytaniu z księgi proroka Ezechiela mówi prorok o tym, że: „Wybieram Izraelitów spośród ludów do których pociągnęli i zbieram ich ze wszystkich stron i uczynię ich jednym ludem. Już nie będą podzieleni na dwa królestwa. Będą tworzyć nie dwa narody, ale jeden.” W Ewangelii: „tego co Kajfasz powiedział, nie powiedział sam od siebie, ale wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, ale nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.”

Bardzo ważna jest jedność, zwłaszcza jedność w małżeństwie. Jak bardzo  szatanowi zależy na tym, żeby tej jedności nie było. W Sakramencie małżeństwa słyszymy słowa: „A tak już nie są dwoje, ale jedno. Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Już nie są dwoje, ale jedno.” Szatanowi zależy na tym, żeby nie było jedności, żeby był rozłam i rozdźwięk.

I właśnie po to Jezus umarł na krzyżu, żeby była jedność i żeby były owoce Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Możemy przypomnieć kilka wydarzeń z historii naszego narodu. Ileś lat temu powstała „Solidarność”. Wydawało się, że nie ma na nas siły żadnej, że będziemy trwać w jedności. Ale wszystko się podzieliło. W Sejmie była debata na temat odwołania rządu. To łza się w oku kręci, jak nie ma jedności. Popatrzmy teraz na nas, jak niełatwo jest, żeby jedność była w nas samych. Żebyśmy czynili to, o czym sami wiemy. Żeby w nas samych była jedność i harmonia. Wiemy jak nam samym jest trudno być w jedności z sobą samym. Jak trudno jest nam samym trzymać siebie w harmonii. szatanowi bardzo zależy na tym, żebyśmy co innego mówili, a co innego robili, co innego deklarowali, a co innego pokazywali w działaniu. nam samym nie jest łatwo trzymać siebie w ryzach i w jedności. Tym bardziej nie jest łatwo trzymać w jedności małżonków, bo każdy próbuje ciągnąć w swoją stronę. szatanowi zależy na tym, żeby nie było jedności w różnych obszarach: w nas samych, w małżeństwach, w rodzinach, w społeczeństwie, w naszym kraju. Nie jest łatwe staranie się o tę jedność. Niełatwo jest zrezygnować z własnego „ja”, z własnych planów na rzecz budowania jedności.

Nie poradzimy sobie sami. Dlatego, że jedność, to nie jest nasze działanie, ale Boże. Dlatego, że za jedność aby „rozproszone dzieci Boże, zgromadzić w jedno” umarł Jezus Chrystus. To jest Jego dzieło. nasza jest tylko z Nim współpraca. Nie poradzimy sobie z tym sami, bez odwołania do Pana Boga. Jeżeli Bóg nie będzie na pierwszym miejscu w naszym życiu, to nic nie osiągniemy. Możemy siąść tylko do stołu i udawać, że wszystko jest w porządku, a tak naprawdę w sercu jest co innego.

To nie jest zabawa, to nie jest udawanie. „I tego dnia postanowili Go zabić”. To jest walka na śmierć i życie. Dlatego musimy prosić Jezusa o pomoc.

Po Eucharystii na spotkaniu Andrzej omówił i wyjaśnił znaczenie i sens Triduum Paschalnego i świąt Paschalnych. Jak ważne dla nas, jako chrześcijan jest uczestnictwo w tym Wielkim Wydarzeniu jakim jest Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa. Prezentacja na podstawie której odbył się wykład dostępna w archiwum.

Link do homilii

Kronika