Parafia

Spotkania w Parafii pw. Św. Ignacego Loyoli we Wrocławiu, ul. Wincentego Stysia 16 - w drugą sobotę miesiąca rozpoczynają się o godz. 15:00 Mszą Św. w intencji ratowania małżeństw. Duszpasterzem wspólnoty jest o. Maciej Konenc SJ. Parafia pw. Św. Ignacego Loyoli >>>

Stowarzyszenie OPP

program do pit - darmowy

      W dniu 10 września bieżącego roku o godzinie 15.00 w parafii św. Ignacego Loyoli na ulicy Stysia we Wrocławiu odbyło się kolejne spotkanie naszej Wspólnoty Trudnych Małżeństw „SYCHAR”. Na spotkaniu gościliśmy znamienitą osobę – nowego Ojca Proboszcza parafii Józefa Bireckiego SJ, który jest jednocześnie Superiorem Wspólnoty Jezuickiej.
Nasze spotkanie rozpoczęło się jak zwykle o godzinnie 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego po której Eucharystii przewodniczył Ojciec Proboszcz, który wygłosił homilię. Zwrócił nam uwagę, że całe życie uczymy się prawdziwej miłości do Boga od rodziców, nauczycieli. W Ewangelii usłyszeliśmy słowa Jezusa: „Jeżeli kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę , a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy.” Zachowywanie Bożej nauki i przykazań jest związane z doświadczeniem Bożej miłości. Gdy grzeszymy, wówczas nie doświadczamy Bożej miłości i wydaje nam się, że Bóg o nas zapomniał. Im mniej w nas Boga i uznania Jezusa za swego Pana i Zbawiciela, tym więcej w nas bożków. I czasami potrzebne nam jest doświadczenie jakiegoś niepowodzenia i nędzy, by człowiek zrozumiał, że nie można na fałszywych podstawach budować szczęścia. Przykłady to: niewola narodu izraelskiego, który doświadczając jej, uświadamiał sobie, co złego uczynił. Jakże często nasze życie budujemy na różnych układach, układzikach, na naszej przebiegłości itd. zamiast budować nasze życie na jedynym, trwałym fundamencie jakim jest Jezus Chrystus. W dzisiejszym świecie wiele różnych rzeczy odciąga nas od Jezusa. Ważne jest, abyśmy przychodzili do Jezusa i mówili mu o wszystkim czego doświadczamy na co dzień. Ale z drugiej strony ważne jest, aby słuchać, co Jezus ma nam do powiedzenia: że nas kocha, że kroczy z nami na każdym etapie naszego życia, nawet w trudnościach i przeciwnościach. On jest z nami. Po usłyszeniu tych wskazań, które od Niego pochodzą musimy wprowadzić je w czyn. Tak jak Maryja, która mówi do nas, abyśmy czynili wszystko, co On nam powie. Tak jak w Kanie Galilejskiej stał się cud. W brudnych, niemytych stągwiach Jezus uczynił cud. Tak samo w nas grzesznych Jezus może uczynić cud. Dlatego musimy prosić o oczy wiary, abyśmy widzieli na co dzień cuda, które dzieją się w naszym życiu.
Po Eucharystii przeszliśmy do salki na górze, gdzie Ojciec Proboszcz powiedział nam kilka słów o sobie. Razem z Ojcem Maciejem w tym roku obchodzi 20 – lecie kapłaństwa. Najpierw był we Wrocławiu, potem w Nowym Jorku, a potem w Chicago gdzie zajmował się prowadzeniem radia „Deon”.  Ojciec Proboszcz obiecał nam stałą modlitwę w naszej intencji.
Kolejnym punktem programu była konferencja Ojca Macieja z cyklu „A,B,C Liturgii”. Dotyczyło ono przybliżenia tego co się dzieje na Mszy św. Starajmy się żyć zawsze w stanie łaski uświęcającej. Jak ktoś ma grzech to powinien natychmiast iść do Sakramentu Pojednania, by w pełni uczestniczyć we Mszy św.
Na początku Mszy św. po znaku Krzyża św. kapłan nas wita i mówi: „Pan z wami” albo „Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z wami wszystkimi” lub jeszcze inaczej. Po Akcie Pokuty mówimy lub śpiewamy „Panie zmiłuj się nad nami”. Istotne jest to zdanie. Czasami brakuje nam świadomości, że Pan Jezus jest naszym Panem. Jezus powinien być Panem wszystkich dziedzin naszego życia: rodziny, przyjaciół, pracy, nauki, biedy, bogactwa, stosunków osobistych, seksualności, pobudliwości itp…”
Są 4 formy aktu pokuty. Jedna z nich to: „Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu i Wam Bracia i Siostry…”. Prosimy Boga, by odpuścił nam wszystkie grzechy. Po akcie pokuty kapłan mówi: „Niech się zmiłuje nad nami Bóg Wszechmogący…” Czy mamy wtedy świadomość, że grzechy zostały nam odpuszczone, że odpuszczone nam zostało to, że mogliśmy zrobić jakieś dobro, ale tego nie uczyniliśmy. Czy mamy świadomość, że te wszystkie słabości, naleciałości i ułomności zostały odpuszczone?
Czasami ludzie mówią na pamięć: „Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu…”, ale tak naprawdę nie mają świadomości wobec kogo zgrzeszyliśmy. Przychodzimy na Eucharystię „zimni zupełnie”. W sercu nic się nie dzieje, bo nie myślimy o grzechach. Wpadamy na Mszę św. tuż przed rozpoczęciem. Kapłan sobie mówi, a my sobie. Jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Czy czasami przy tym akcie sumienie wyrzuca nam, że nie jesteśmy godni Sakramentu.
Ludzie przestali przychodzić do kościoła, bo wszystko dla nich dzieje się na zewnątrz, a nie ma spotkania z rzeczywistością niewidzialną.
Czy rzeczywiście Jezus jest moim Panem?
Podczas Aktu Pokuty czy mamy świadomość z czym przychodzimy?

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Kronika